wtorek, 18 kwietnia 2017

Sweet pancakes

Dzisiejszy post dedykuję wszystkim miłośnikom wszelkich słodkości, takim jak ja!
Przygotowałam dla was przepis, który idealnie nadaje się na śniadanie, podwieczorek oraz deser. Wiem, że jest pewna grupa ludzi, która lubi cienkie placuszki zwane naleśnikami. Jednak dziś zajmiemy się ich krewniakami, do których na ogół dodaje się środek spulchniający (drożdże, soda, proszek do pieczenia). Tak kochani, chodzi dokładnie o amerykańskie pancake'sy, czyli małe, okrągłe, puszyste placuszki. Na pewno każdy z was je zna lub o nich słyszał.
Jednym z najpopularniejszym dodatków tych naleśników jest syrop klonowy, jednak u nas jest trudno dostępny, więc można go zastąpić miodem. Smak można również wzbogacić różnymi owocami. Osoby, których nie przerażają dodatkowe kalorie mogą śmiało dodać do nich bitą śmietanę.
Najlepsze jest to, że można komponować własne smaki!








Namawiam do wypróbowania tego prostego przepisu!
Z czym zestawiacie swoje naleśniki?

Do zobaczenia!

piątek, 31 marca 2017

Brow wax

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie bardzo męczące. Narastająca liczba sprawdzianów i kartkówek zapełnia mój kalendarz. Czas zacząć również ostateczne wyciąganie się na lepsze stopnie. Obecny tydzień chorowałam po pielgrzymce dla maturzystów na Jasną Górę. Jestem troszkę w plecy, ale wszystko szybciutko nadgonię. Czuję się dużo lepiej i dzisiejszy dzień spędziłam w szkole. W końcu przyszły wielce oczekiwane wyniki drugiej kwalifikacji egzaminu zawodowego. Muszę wam powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona ze swojego świadectwa. Uzyskałam najlepszy wynik z części praktycznej z czego jestem naprawdę dumna.
Wybaczcie mi tą nieobecność, ale nauka jak i choroba odbierały mi jakiekolwiek chęci na pisanie. Spokojnie, nie zamierzam już robić przerw. Ostatecznie możecie taką odczuć w maju, gdy będę się stresować maturą. Jednakże postaram się tu być i na bieżąco dodawać wpisy.

Ostatnimi czasy mój blog staje się bardziej kosmetyczny aniżeli lifestylowy. To dlatego, że odkrywam nowości, które warto polecić.
Dziś cały post poświęcony będzie malutkiemu, zgrabnemu pudełeczku. Zawartością tego małego opakowania jest wosk, wosk do brwi. Myślę, że wiele z nas w mniejszym lub większym stopniu podkreśla swoje brwi i na pewno od jakiegoś czasu jest to nasz codzienny rytuał.
Marką, która wyprodukowała wosk jest Smart Girls Get More dostępna w drogerii Natura. Pudełeczko w pięknym czarnym kolorze jest wykonane z wysokiej jakości plastiku. Myślę, że przetrwa nie jeden upadek. Sam wosk ma kremową, gęstą konsystencję. Jest bezzapachowy co jest dla mnie plusem. Niektóre kosmetyki pomimo dobrej jakości strasznie cuchną. Wosk nadaje ładny, naturalny wygląd naszym brwiom, nie jest on przerysowany. Pigmentacja jest świetna, a co najważniejsze produkt bardzo długo utrzymuje się na brwiach. Zawartość pudełeczka to 2 gramy co z pewnością starczy na wiele czasu. Za cenę 8 złotych nie znajdziecie chyba nic lepszego.
Serdecznie polecam.





Powiedzcie o swoich ulubionych kosmetykach.
Chętnie coś przetestuję!

Do miłego!

poniedziałek, 13 marca 2017

PROM


W końcu dostałam wyczekiwaną płytę studniówkową, a jak obiecałam pojawia się post.
Moja studniówka odbyła się dwa miesiące temu (14 stycznia) w jakże pięknej sali bankietowej, ale sami to ocenicie oglądając zdjęcia. Myślę, że to jeden z najważniejszych bali w naszym życiu, który informuje nas, że powoli zbliżamy się do bram dorosłego życia. Jedna taka noc, która pozwala nam zapomnieć o maturalnej rutynie. Noc w którą możemy zakopać klasowy topór wojenny i bawić się do białego rana w swoim towarzystwie. Możemy poznać nauczycieli z innej strony. A co najważniejsze, ostatni raz spędzić tak cudowny czas w gronie osób, z którymi się żyje na co dzień przez trzy, cztery lata. 
Ja byłam zachwycona swoją studniówką. Świetne towarzystwo, dobra muzyka, piękna sala. Czego chcieć więcej? Nie traciłam chwil na zabawę bo czas i tak szybko płynął. Praktycznie nie schodziłam z parkietu. Jeśli ktoś z was nie był na własnej studniówce to może żałować, żadna impreza nie dorówna takiej studniówce. Mam tylko nadzieję, że kiedyś zorganizujemy sobie jakiś zjazd absolwentów bym mogła znów spotkać klasę, ale tym razem w innych rolach życiowych.
Tymczasem nie przedłużam i zapraszam do obejrzenia zdjęć!



























Jak wam się podoba?

Do następnego!

niedziela, 5 marca 2017

Phone photos

Na moim blogu znów pojawia się post ze zdjęciami z telefonu. Z tego co mi wiadomo lubicie je czytać, a raczej oglądać. Takie wpisy zdecydowanie można podciągnąć pod te z życia codziennego. Możecie poznać mnie z innej strony, ze strony telefonicznych fotografii.  Uwielbiam robić zdjęcia, ale aparatu nie noszę codziennie ze sobą, więc posiłkuję się telefonem. Przy zakupie brałam najbardziej pod uwagę aparat i przyznam, że spisuje się na medal. 
Wszystkie poniższe zdjęcia są z lutego. Obiecywałam, że takie posty będą pojawiać się raz w miesiącu, więc wybaczcie za małe spóźnienie. Luty był dosyć leniwym miesiącem dla mnie bo jak wiecie czy nie miałam dwutygodniową przerwę w szkole. W większości ten czas wykorzystałam na czytanie książek, na które na co dzień nie mam czasu. Nie myślcie tylko, że całe dwa tygodnie przeleżałam. Dużo czasu również poświęciłam na arkusze maturalne z matematyki. Przed feriami razem z klasą nagrywaliśmy czołówkę studniówkową, bawiliśmy się świetnie. Nadal oczekujemy nagrań i zdjęć, nie mogę się doczekać, jak je wam tu pokażę! Ostatnie dni w pełni wykorzystuję na naukę i robienie arkuszy bo matura już za pasem!

ulubione hobby | klasowe słoneczko
 jedyne najcudowniejsze - nike huarache
 czołówka | book worm
 Olsztyński pub | forever black
short hair, don;t care
 ostatnimi czasy często odwiedzam szpital | macarons lover
 najlepsze burgery w okolicy | fire, fire, fire
najpiękniejsze książki, Colleen Hoover
nie pijam kawy, ale kakao uwielbiam | natural beauty 

Jak podobają się wam zdjęcia?

Miłej niedzieli!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka